Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2018

Ech te kobiety.........

Wracam dziś rano z porannego spaceru z moją psinką. Wsiadam do windy. Za mną sąsiadka (dwa piętra wyżej). Rutynowe dzień dobry. Milczymy chwilę. Sąsiadka przygląda mi się bacznie i wypala ni stąd ni zowąd współczująco - "a co ma pani takie wory pod oczami i w ogóle ostatnio pani fatalnie wygląda". Uśmiechnęłam się z przymusem. Winda stanęła i wysiadłam. W domu wiadomo. Od razu do lustra i szukam tych worów. Zdejmuję okulary i przyglądam się bacznie skórze pod oczami. W moim wieku wiadomo że nie jest to skóra osiemnastki ale worów to ja nie mam. Zakładam okulary i jeszcze zerknięcie w lustro. Zaskoczyłam. Dość mocne szkła powiększają strefę pod dolną powieką a światło padające z góry przez szkła dodatkowo ją podkreśla. Trudno. Jest jak jest, ale powodów do paniki nie ma. Tylko dlaczego ona tak się zachowała? Brak taktu, czy chciała mi dokuczyć? Bo chyba nie w trosce o moje zdrowie i dobre samopoczucie. Nieważne.

             Ostatnio usłyszałam powiedzenie, że ja…

Geny, czy kremy?

Niewiele jest chyba kobiet którym nie zależy na wyglądzie. Dba się szczególnie o buzię, bo to ona będąc wciąż na widoku decyduje o tym na ile lat nas oceniają. Cała reszta zakryta przez trzy czwarte roku jakoś tak mniej spędza nam sen z powiek.  Przeważająca większość z nas stara się więc w miarę sił i środków spowolnić skutki upływającego czasu pojawiające się na twarzy w postaci zmarszczek i grawitacji. Nie mówię tu o paniach (niektórych panów też to dotyczy) które dzięki chirurgii plastycznej liczą na to, że będą wiecznie młode. Przeciętna kobieta kupuje więc kremy i maseczki nawilżające, półtłuste, tłuste, pojędrniające, liftingujące, pod oczy, na twarz i na szyję. Na noc i na dzień. Na opakowaniach tych kremów (i masek) producenci chwalą się składem i działaniem (95% kobiet zauważyło znaczną poprawę). Do tych przeciętnych należę i ja. Kupuję więc i stosuję. Jeden się kończy - idę po kolejny. Inny, bo poprzedni coś mało skuteczny. Bo gdy kończy się opakowanie stwierdz…

Polecam........

"Polecam" to słowo które w dobie Polski wolnorynkowej zrobiło zawrotną karierę. Wręcz trudno się od niego opędzić. W reklamach telewizyjnych raz po raz jakieś "autorytety" polecają nam: tabletki, proszki, pasty do zębów, kremy do buzi, farby do włosów i płotów itd. itp. Idę do sklepu, staję przy kasie a pani mi przy okazji poleca: doładowanie do telefonu, baterie, chusteczki do nosa (bo w promocji), i inne badziewie które ma w zasięgu ręki. Gdy słyszę słowo "polecam", to odruchowo wrzucam na wsteczny. Nie cierpię jak mi usiłują dodatkowo coś wcisnąć i jeśli nawet przed chwilą zastanawiałam się czy nie kupić tej rzeczy, to na hasło "polecam" na pewno tego nie zrobię.
          Dziś poszłam na pocztę wysłać list polecony. Pani przyjmując druk od razu sugeruje mi że może by priorytet (a za zwrotnym potwierdzeniem odbioru?). Oż w mordę jeża. Od razu mi ciśnienie rośnie. Na tych drukach są odpowiednie okienka i gdybym tę formę wysyłki chci…

Dzień Babci

Obraz
Dziś Dzień Babci. Nawet nie zauważyłam, ale moje wnuczki jak co roku pamiętały o mnie. Najstarsza jako że ma blisko wpadła osobiście ze ślicznym bukiecikiem (miało być nawet zdjęcie, ale niestety to, czego mnie wczoraj nauczono już dziś wyleciało mi z głowy). Potem zadzwoniła średnia i najmłodsza. To bardzo miłe z ich strony. Bardzo je kocham. Są całym moim światem. Moje ulubione powiedzenie to, że warto było mieć dzieci żeby mieć wnuki.
               A tak w ogóle to my, kobiety jesteśmy "farciary" bo jak zajrzeć w kalendarz to na przestrzeni roku od najmłodszych lat co i rusz mamy jakieś święto. Urodziny, imieniny, dzień dziecka (dla małolatów) dzień zakochanych (Walentynki), dzień kobiet (coraz mniej popularny), dzień matki, dzień teściowej ( w tym roku 5-go marca - ciekawe jak wielu zięciów i synowych o tym wie i czy pamięta). Część pań ma jeszcze co roku święto w związku z wykonywanym zawodem - dla przykładu dzień nauczyciela i wiele innych. Są jeszcze …

Śmieciowe światło

Obraz
Zdjęcie moje - czyż nie jest cudnie?



                W ostatnich latach polska zima, taka ze śniegiem i mrozem długo zwleka z przybyciem. No, ale ostatnio zawitała. Sypnęło śniegiem, troszkę przymroziło i świat wypiękniał. Uwielbiam te pierwsze godziny po opadach, gdy biały puch jeszcze nie skalany szarym nalotem kurzu otula wszystko wokół. Krajobraz robi się taki trochę bajkowy. Gdy się ściemni, pod latarniami w zależności od koloru światła śnieg ma odcień złotawy lub perłowo-popielaty. W cieniu szary.  Dawnymi czasy w nocy, gdy nie mogłam usnąć zostawiałam odsłonięte okna i patrzyłam na te wszystkie odcienie bieli i to działało na mnie kojąco. A jeśli w dodatku padał śnieg, płatki wirowały  w świetle latarń jak rój malutkich ciem to sen przychodził szybko.
          To było dawno i to "se ne wrati". Dziś na noc szczelnie zasłaniam okna bo zamiast kojącego nerwy widoku, biją po oczach irytujące wściekłymi kolorami reklamy…

Jeszcze co nieco o mnie

Minęło kilka dni od założenia tego bloga i doszłam do wniosku że najwyższy czas zacząć pisać. Musiałam zrobić sobie przerwę i złapać oddech po mękach tworzenia tej strony. Ktoś, kto to przeczyta uśmiechnie się ironicznie i powie:" jakich mękach, co ta kobieta wypisuje. Toż to takie proste. Raptem trzy minuty". Tyle według Pani Blogii trwa założenie bloga.Zgoda... założenie. Tylko potem trzeba zrobić sobie stronę. I to zajęło mi trzy dni po kilka godzin dziennie. Jestem kompletnym laikiem informatycznym więc te wszystkie gadżety, linki, etykiety, ikony, itd. itp to były nazwy z kosmosu. Śniły mi się po nocach. Moja podświadomość w sennych majakach podsuwała mi teksty w stylu - po co ci to babo-skoro jesteś taka tępa i nie dajesz rady to odpuść sobie. Na szczęście mam taką naturę że łatwo się nie poddaję. Szukałam więc informacji co jest co, i z czym to się je i choć wciąż są to dla mnie pojęcia dość obce, to zaczęłam pomału kumać jak to poskładać do kupy. Popełniał…