Kwestia smaku

               W czasach PRL-u było takie powiedzenie, że każdy Polak zna się na polityce, medycynie i budownictwie. Dziś prawie każdy Polak zna się dodatkowo na gotowaniu. A to za sprawą licznych programów w TV typu reality show (z naprawiaczką tonących przybytków zbiorowego żywienia M. Gessler na czele), w których stają na głowie, żeby nam pokazać co i jak upichcić żebyśmy nieustannie czuli niebo w gębie. To jest pyszne....., spróbuj, a nie pożałujesz.........., zrób tak, a nigdy nie zrobisz inaczej....- redaktorzy portali na pierwszych stronach prześcigają się w wymyślaniu krzykliwych tytułów mających zachęcić człowieka do skorzystania z przepisu. Wymyślanie potraw stało się modne. Ilość blogów o tematyce kulinarnej idzie chyba w tysiące. No i fajnie. Nasza współczesna kuchnia dzięki inspiracjom czerpanym z innych kultur - czy to śródziemnomorskich, czy azjatyckich - jest na pewno bardziej urozmaicona.

             Osobiście jestem zwolenniczką polskiej, tradycyjnej kuchni, ale też poszerzyłam swoje menu o kilka potraw z innych regionów świata, choć nie ukrywam, że motywacją była chęć przypodobania się wnuczkom. Młode pokolenie nie gustuje w kapuśniaczkach i grochówkach, za to chętnie zje u babci kebaba, pizzę, czy zupę meksykańską.
Z myślą o wnuczkach upiekłam dziś ciasteczka z płatków kukurydzianych, który to przepis ściągnęłam wieki temu z jakiejś gazety. Przepis jest bardzo prosty, a ciasteczka smaczne, więc pozwolę go sobie tutaj przytoczyć:
Składniki
1 - 1/3 szklanki cukru
pyszne, to słowo na wyrost, ale wszyscy którzy
spróbowali, chwalili, że są naprawdę smaczne
2 - 1 jajo
3 - 1 szklanka mąki
4 - 1 łyżeczka proszku do pieczenia
5 - 10 dkg płatków kukurydzianych
6 - 10 dkg rodzynek
7 - ok. 15 dkg masła lub margaryny
Wykonanie
Tłuszcz utrzeć z cukrem i jajkiem. Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i pokruszonymi płatkami kukurydzianymi. Połączyć mieszając. Na koniec dodać rodzynki i wymieszać. Kłaść łyżką zachowując odstępy ok. 2 cm na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec ok. 20 min. w piekarniku nagrzanym do temp. 180 stopni.

Tyle przepis, a teraz uwagi ode mnie.
Biorę podwójną ilość składników, bo wtedy wychodzi mi ok. pięćdziesięciu ciasteczek średniej wielkości. Połowę robię z rodzynkami, a połowę z żurawiną, bo jedna nie lubi rodzynek a druga żurawin. Na szczęście trzecia zje i jedne i drugie. Myślę, że można by się pokusić o zrobienie tych ciasteczek z owocami kandyzowanymi, ale jeszcze nie próbowałam. Po dodaniu do utartego tłuszczu sypkiej części składników ciasto robi się bardzo gęste i trzeba się trochę pomordować żeby wmieszać w to rodzynki (żurawinę). Przed nabraniem ciasta moczę łyżkę w wodzie, żeby nie przylegało i zsuwam na blachę drugą łyżką (również mokrą). W moim piekarniku piekę krócej (ok.15 min.) w temp. 170 stopni. Po ok. 10-12 min. jeśli ciasteczka są zrumienione warto sprawdzić patyczkiem czy są upieczone, bo jak "posiedzą" za długo, to będą twarde. Gdy ciasteczka wystygną można je polać np roztopioną czekoladą. Ja dziś z braku czekolady zrobiłam kleksy z lukru w dwóch kolorach, żeby było wiadomo które z jakim są dodatkiem.

Zapraszam do skorzystania.   

Komentarze

  1. Wpadłam z rewizytą. Pozdrawiam :)
    Rzadko piekę, programów kulinarnych nie oglądam, ale zawsze najbardziej smakuje mi to, co kto inny zrobi i poda ;-) Nie wybrzydzam. Ciasteczka kocham jeść, ale nigdy nie piekłam. Ciasta i torty, owszem, był czas, że dość często robiłam, teraz w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Fajnie, że wpadłaś. Ja piekę, bo wnuczki lubią jak zrobię coś słodkiego, a poza tym sama jestem wielkim łasuchem. Dobrze, że nie mam skłonności do przybierania na wadze, bo przy tej ilości łakoci jakie spożywam byłabym pewnie szersza, niż dłuższa :).
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. No właśnie ja tak mam. Jeśli sobie pofolguję, to w drzwi ciężko się zmieścić, dlatego od czasu, gdy dzieci wyszły z domu na swoje - nie piekę. Gdybym piekła i potem sama to zjadała, pewnie wyglądałabym już jak hipopotam ;-)
      Może, gdy pojawią się wnuki i będą przyjeżdżać do babci, to znowu coś zacznę klecić. Na razie odpuszczam sobie takie działania :)

      Usuń

Prześlij komentarz