Wiosna tuż tuż...........

               


                   Dziś w nocy śniło mi się, że miałam jechać z moją psinką do weterynarza. Wsiadłam do autobusu i gdy już ruszył zorientowałam się, że psinka została na przystanku. Krzyknęłam do kierowcy żeby się zatrzymał bo muszę wysiąść, ale nie chciał i wysiadłam dopiero na następnym. Ruszyłam pędem z powrotem i nagle zobaczyłam że Mika biegnie środkiem ulicy i za chwilę przejedzie ją nadjeżdżający samochód. Chciałam krzyczeć, ale nie mogłam bo czułam jak coś uciska moją klatkę piersiową. Nie mogłam złapać tchu i obudziłam się. Ucisk na klatkę nie zelżał. Gdy oprzytomniałam, zorientowałam się że to Mika gramoli się na mnie przednimi łapami bo chce zejść z łóżka. Wszystko było jasne. Wstawaj pani - wychodzimy. Spojrzałam na zegarek. Czwarta nad ranem. Kurczę pieczone. Ale jak mus, to mus. Kurtka na piżamę i na dwór. Byłyśmy tylko tyle ile trzeba Z jednej strony zła o tę nocną eskapadę, a z drugiej...... troszkę mi się humor poprawił, gdy usłyszałam jak pięknie gdzieś
niedaleko śpiewa ptak. O tej porze to chyba słowik?

           Wracając do psinki. To nie była pierwsza taka noc. Niestety, moja sunia w tej chwili starzeje się w przyśpieszonym tempie. Zaczął się problem z dłuższym utrzymaniem moczu. Muszę z nią wychodzić co dwie - trzy godziny. Ostatni raz niby o 23-ej, ale bez żadne gwarancji że wytrzyma do rana. Bywa, że musimy wyjść o pierwszej w nocy, czy o czwartej jak ostatnio. Mnie więc ta wiosna cieszy dodatkowo, bo nie było miło wychodzić w środku nocy na kilkunastostopniowy mróz.

        Czytając ten tekst, na pewno każdy zauważy, że piszę o psie w łóżku. W dzień, to ona ma swój kosz z kocykiem, ale na noc zabieram ją do siebie. Śpi w nogach i mnie to nie przeszkadza, tylko jak chce zejść, to czołga się w stronę poduszki sygnalizując w ten sposób, że chce na podłogę.

       To mój mąż nie mogąc znieść jej skomlenia, dochodzącego z podłogi, gdy kładliśmy się spać zaczął ją zabierać do nas do łóżka i tak już zostało. Nie my pierwsi.
Ponoć właściciele jamników dzielą się na tych, co śpią ze
swoimi psami i na tych, co się do tego nie przyznają.

       Kończę. Zbliża się 24-ta. Wyjdę jeszcze na chwilkę z moją staruszką i liczę na to, że do rana wytrzyma.
       



Komentarze

  1. Wiesz, ja nie znam żadnego właściciela domowego psa, który by nie spał w łóżku, może nie w każdą noc, i nie całą, ale jednak :)

    wiosna się próbuje wybić, na razie jednak to zima prym wiedzie, ale już niedługo! i to jest piękne, że przed nami wiosna i lato! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja znam jednego. Mojego sąsiada, ale ich suczka rasy husky preferuje zimną posadzkę na przedpokoju ponad łóżko z ciepłą pościelą swojego pana.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz