Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2018

Dzień, jak co dzień (prawie)

Obraz
Bycie na emeryturze oprócz licznych minusów (myśli o nieuchronnie zbliżającej się starości, narastające dolegliwości zdrowotne) ma jeden plus. Nie musi się człowiek nigdzie spieszyć. Nie muszę się zrywać wcześnie rano, bo do pracy na godzinę..... Nie ma więc znaczenia czy wstanę o 6-ej, czy o 9-ej. Nie miałoby, gdyby nie psinka. Dawniej, to ja miałam labę. Gdy była młodsza i zdrowa, to na pierwszy spacer szłyśmy o 10-ej rano. To "se ne wrati". Dziś mus o 8-ej, i to pod warunkiem, że wyjdę z nią ostatni raz ok. północy. Nie narzekam, bo widzę, że niektórzy kursują ze swoimi pieskami już o 6-ej. Znaczy się, widziałam jak miałam nocną fuchę, z której właśnie o tej porze wracałam do domu. Fuchy już nie mam, więc wszystkie nocki w łóżku i mogę pobarłożyć do siódmej. Zawsze, zanim usnę i jak się obudzę, stwierdzam, że moja kanapa to najcudowniejszy wynalazek na świecie. Jak błogo jest się położyć pod miłą kołderkę. Jak trudno spod tej kołderki rano wyjść. Niestety ja…

Kwestia smaku

Obraz
W czasach PRL-u było takie powiedzenie, że każdy Polak zna się na polityce, medycynie i budownictwie. Dziś prawie każdy Polak zna się dodatkowo na gotowaniu. A to za sprawą licznych programów w TV typu reality show (z naprawiaczką tonących przybytków zbiorowego żywienia M. Gessler na czele), w których stają na głowie, żeby nam pokazać co i jak upichcić żebyśmy nieustannie czuli niebo w gębie. To jest pyszne....., spróbuj, a nie pożałujesz.........., zrób tak, a nigdy nie zrobisz inaczej....- redaktorzy portali na pierwszych stronach prześcigają się w wymyślaniu krzykliwych tytułów mających zachęcić człowieka do skorzystania z przepisu. Wymyślanie potraw stało się modne. Ilość blogów o tematyce kulinarnej idzie chyba w tysiące. No i fajnie. Nasza współczesna kuchnia dzięki inspiracjom czerpanym z innych kultur - czy to śródziemnomorskich, czy azjatyckich - jest na pewno bardziej urozmaicona.

             Osobiście jestem zwolenniczką polskiej, tradycyjnej kuchni, ale te…

Wiosna tuż tuż...........

Obraz
Dziś w nocy śniło mi się, że miałam jechać z moją psinką do weterynarza. Wsiadłam do autobusu i gdy już ruszył zorientowałam się, że psinka została na przystanku. Krzyknęłam do kierowcy żeby się zatrzymał bo muszę wysiąść, ale nie chciał i wysiadłam dopiero na następnym. Ruszyłam pędem z powrotem i nagle zobaczyłam że Mika biegnie środkiem ulicy i za chwilę przejedzie ją nadjeżdżający samochód. Chciałam krzyczeć, ale nie mogłam bo czułam jak coś uciska moją klatkę piersiową. Nie mogłam złapać tchu i obudziłam się. Ucisk na klatkę nie zelżał. Gdy oprzytomniałam, zorientowałam się że to Mika gramoli się na mnie przednimi łapami bo chce zejść z łóżka. Wszystko było jasne. Wstawaj pani - wychodzimy. Spojrzałam na zegarek. Czwarta nad ranem. Kurczę pieczone. Ale jak mus, to mus. Kurtka na piżamę i na dwór. Byłyśmy tylko tyle ile trzeba Z jednej strony zła o tę nocną eskapadę, a z drugiej...... troszkę mi się humor poprawił, gdy usłyszałam jak pięknie gdzieś
niedaleko śpi…

Sorry, sorry, sorry.................

Przepraszam kochani za brak Waszych komentarzy po moimi tekstami, ale ja dopiero dziś, dzięki Roksannie dowiedziałam się, że takowe oczekują na moderację. Cóż, wychodzi moja indolencja przy obsłudze strony. Jeszcze muszę się dużo nauczyć.

A jednak mi żal

Obraz
28-go lutego opublikowałam post o losach ludzi i kawałeczku ziemi który zagospodarowali dla własnych potrzeb. Dziś część druga i finał tej historii.


                      Tamtego roku lato było równie gorące jak tegoroczne. W niedzielne lipcowe popołudnie rodzinka zebrana przy stole po obfitym okolicznościowym obiedzie na cześć gospodyni deliberowała co robić dalej z tak dobrze rozpoczętym dniem..... Kontynuować obżarstwo kosztem wątroby i stawów unieruchomionych przez kilka godzin (poza żuchwą), czy wybrać się na spacer do pobliskiego lasu. Zdania były podzielone. Panie chciały na spacer, a panowie zdecydowanie preferowali wersję konsumpcyjną. Stanęło na tym, że kto na spacer ten idzie podziwiać przyrodę, a kto woli dalsze podziwianie talentów kulinarnych gospodyni, ten zostaje.

Ostatecznie wyłamał się tylko pan domu. Stwierdził, że krótki spacer z psinką dobrze mu zrobi. Psince zresztą też. No i słusznie. Tak się złożyło, że mała, kilkuletnia dziewczynka też zapragnę…

Wszystkiego najlepszego

Obraz
Dzień 8-my marca, a tym samym Dzień Kobiet ma się ku końcowi, ale do północy jeszcze kilka godzin zostało. Życzę więc wszystkim Paniom (i przy okazji sobie) duuużo, dużo zdrowia, optymizmu na co dzień i oby Wasi mężczyźni byli tak mili i pamiętający o Was przez 365 dni w roku.

"Teściowa, teściowa, ty stary rowerze............

Obraz
.............. tylko ci pedałów brak. Ja ci pedały przyprawię i pojadę na tobie w świat".

Ta ludowa przyśpiewka którą usłyszałam w dzieciństwie całe wieki temu na wiejskim weselu wraca do mnie od czasu do czasu. Zapamiętałam ją pewnie dlatego, że jako dziecko próbowałam rozgryźć problem jak i gdzie można te pedały przyprawić.

Inna przyśpiewka z tego samego wesela: "teściowa, teściowa nie otwieraj gęby, bo złapię kamienia, wybiję ci zęby........"

Tę pierwszą dedykował teściowej zięć, a tę drugą synowa.

Rubaszne. Rubaszne i dosadne. Prawda? Ciekawe, czy ówczesne teściowe obrażały się na takowe dictum? No bo powiedzielibyśmy, że to było chamskie, ale to były inne czasy i inna mentalność wiejskiej społeczności.

No dooobrze. Do czego zmierzam? Ano do tego, że pewnie pierwsze animozje na styku teściowa - zięć, synowa sięgają czasów prehistorycznych, gdy dwoje młodych ludzi postanowiło założyć rodzinę, a mamusie tych młodych w "dobrej wierze"zaczęły wtrącać swoje tr…